sobota, 14 czerwca 2014

Opis i początek mojego pamiętniczka



Chwiejnym krokiem wstałam z łóżka, spoglądając na zegarek wskazujący godzinę 8.15.
Rozglądnęłam się po pokoju. W moich nogach jak zwykle spała czarno-biała kulka, ważąca prawie 30 kg. Hera, bo tak miała na imię moja psina, była rasy Pit-bul i jak dotąd była moją jedyną przyjaciółką. 
W szkole nie układało mi się najlepiej; w prawdzie mam oceny dobre, bardzo dobre a nawet celujące, ale ja nie potrafię być przyjacielska. Unikam raczej ludzi, przez co stałam się stałym punktem szkolnych drwin i wyzwisk. 
Nie miałam zwyczaju odpyskowywać. "Uszy po sobie" jak to mawiał mój pradziadziu, który już nie żyje (kiedyś opowiem o tym co mi opowiadał) Szczególną osobą która zawsze miała do mnie coś był Konrad, był ode mnie o rok starszy. Miał wyjątkowo paskudny charakter, podporządkowana mu jest cała szkoła. I nikt mu nic nie powie.
Konrad, tak jak ja, jeździ konno, i, jakby na przekór, wychodzi mu to całkiem dobrze. Często widywałam go na otwartych pastwiskach koni, zawsze na nie patrzył, czasem siadał i ćwiczył jazdę oklep. Tylko wtedy można było zauważyć jego wygląd naturalny. Smukła, lekko piegowata twarz o zadziornym kształcie, ciemne włosy, zawsze bujne i rozwiane. Nigdy nie rozmawiałam z nim. Zawracałam, bo za wszelką cenę wolałam być sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz